tvgry.pl Najnowsze Tematy Zwiastuny gier Zwiastuny filmów Współpraca
Standard
Premium HD

Posiadając Abonament Premium wyłączysz reklamy i pomożesz nam tworzyć nowe filmy.

Żyjące światy w grach RPG - co tak naprawdę zawdzięczamy Gothikowi? Side Quest #8

27 383 wyświetlenia 1 maja 2015

Program dla fanów gier RPG!

Gry RPG coraz pewniej czują się w budowaniu wirtualnych światów. Na przełomie XX i XXI wieku doszło do prawdziwej rewolucji... Dzięki grze Gothic pojęcie "żyjącego świata" urosło do całkowicie nowego poziomu. Zapraszamy na kolejny odcinek programu Side Quest - programu poświęconego wyłącznie grom RPG.

Komentarze Czytelników (90)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
03.05.2015 00:14
odpowiedz
Ptosio
163
Legionista

Generalnie nie widzę niestety wielkiego postępu w grach RPG od czasów Gothika 2, ot grafika jest trochę lepsza i tyle...:/

03.05.2015 00:18
odpowiedz
Yeres
4
Junior

Moim zdaniem najlepszy żyjący świat jest w grach typu: The Sims - ludzie chodzą do pracy, żenią się, starzeją itp. Gdyby coś takiego wprowadzić do RPG-ów, to gra mogłaby się okazać wielkim hitem ;)

03.05.2015 00:42
Vroo
odpowiedz
Vroo
101
Konsul

@Yeres

To wszystko już było. Patrz -> seria Fable :)

03.05.2015 12:48
odpowiedz
Kriszo
93
Konsul

Moim zdaniem najlepszy żyjący świat jest w grach typu: The Sims - ludzie chodzą do pracy, żenią się, starzeją itp. Gdyby coś takiego wprowadzić do RPG-ów, to gra mogłaby się okazać wielkim hitem ;)

No to przecież masz śluby w Skyrim! Możesz sobie nawet domek według własnego uznania pierdzielnąć. Kolejne elementy, które budują "żyjący świat". Nic to jednak, bo TES-a trzeba krytykować dla zasady, w końcu to wysokobudżetowa produkcja z zachodu, a Gothic jest wspaniały. No ale dobra, z wyznawcami tej religii nie ma co dyskutować. Nowe gry są złe i kropka.

Teraz trochę poważniej. Odczytuję Twoją wypowiedź, jako ironię, chociaż nie wiem, czy słusznie. Oglądając komentowany tu materiał, jak również czytając niektóre wypowiedzi, można dojść do wniosku, że wspaniałość gry RPG opiera się na gotowaniu zupy. Nagle przestaje liczyć się fabuła, system walki, ciekawi bohaterowie. W grach takich, jak Dragon Age, Mass Effect, Deus Ex, twórcy postawili właśnie na to i nie chcieli rozmywać wszystkiego pierdółkami tworzącymi tzw. żyjący świat, bo nie widzieli w tym żadnego celu. Proste. Jeśli to komuś nie odpowiada, niech nie gra w te tytuły, a nie wylewa żali, że genialny Gothic jest niedoceniony na świecie. No bo jak nie zachwyca, jak zachwyca.

03.05.2015 14:10
😍
odpowiedz
zanonimizowany579358
105
Senator

@Kriszo -

No to przecież masz śluby w Skyrim!

Super, ożeniłem się z babką której praktycznie nie znam, rozmawiałem z nią ledwie dwa razy a po "ceremonii" odwróciłem się na pięcie dalej wykonywać questy, bo tyle w tym emocji co w wyścigach ślimaków... Nie pamiętam nawet jak miała na imię.

Nic to jednak, bo TES-a trzeba krytykować dla zasady, w końcu to wysokobudżetowa produkcja z zachodu, a Gothic jest wspaniały. No ale dobra, z wyznawcami tej religii nie ma co dyskutować. Nowe gry są złe i kropka.

To wyraźnie pokazuje, że nie umiesz czytać ze zrozumieniem i bardzo przepraszam, iż śmiem lubić Gothica. A wszelkie swoje wypowiedzi podpieram argumentami i nikogo nie przekonuję, że moja racja jest najmojsza. Od tego jest w końcu forum. Nie zgadzasz się z tym? Masz do tego prawo jak i prawo do własnego zdania, więc o co chodzi? Aż tak cię boli, że wiele osób ciepło wspomina Gothica?

Teraz trochę poważniej. Odczytuję Twoją wypowiedź, jako ironię, chociaż nie wiem, czy słusznie. Oglądając komentowany tu materiał, jak również czytając niektóre wypowiedzi, można dojść do wniosku, że wspaniałość gry RPG opiera się na gotowaniu zupy. Nagle przestaje liczyć się fabuła, system walki, ciekawi bohaterowie.

Nie wiem czy zauważyłeś, ale pragnę ci delikatnie przypomnieć, iż tematem komentowanego odcinka są żywe światy. Poprzednie odcinki traktowały o wymienionych przez ciebie rzeczach a jeśli nie to pewnie się pojawią. A tak przy okazji to te wymienione przez ciebie elementy pokazują, że Skyrim jako erpeg leży i kwiczy. Nudna fabuła i płascy, nijacy bohaterowie. Co innego jako sandbox, generator opowieści i symulator turysty fantasy, bo pewnie w tych kategoriach nie ma sobie równych, i nie ma w tym nic złego.
PS. I kompletnie nie rozumiem dlaczego tak przyczepiłeś się do tego gotowania zupy. Jakiś uraz z dzieciństwa? Zupka była za słona?

03.05.2015 16:10
odpowiedz
Kriszo
93
Konsul

Super, ożeniłem się z babką której praktycznie nie znam, rozmawiałem z nią ledwie dwa razy a po "ceremonii" odwróciłem się na pięcie dalej wykonywać questy, bo tyle w tym emocji co w wyścigach ślimaków... Nie pamiętam nawet jak miała na imię.

Jak widzę, muszę wyjaśnić, że moja wypowiedź również była w pewnym stopniu ironiczna. Nigdy nie skorzystałem z tego bajeru, jakim jest ślub. Zacząłem budować dom, ale dałem sobie spokój, bo to w końcu gra RPG, a nie Simsy.

Aż tak cię boli, że wiele osób ciepło wspomina Gothica?

Bynajmniej. Sam go dobrze wspominam, ale ileż można słuchać utyskiwań, jakie to dzisiejsze gry są złe, a kiedyś były dobre? Nie były lepsze, ale dobrze je wspominamy, bo byliśmy młodsi.

A tak przy okazji to te wymienione przez ciebie elementy pokazują, że Skyrim jako erpeg leży i kwiczy. Nudna fabuła i płascy, nijacy bohaterowie. Co innego jako sandbox, generator opowieści i symulator turysty fantasy, bo pewnie w tych kategoriach nie ma sobie równych, i nie ma w tym nic złego.

No nie ma. Tak, jak nie ma nic złego w tym, że Mass Effect czy Dragon Age, w mniejszym czy większym stopniu, olewają pewne elementy "żyjącego świata", a skupiają się na fabule, walce, bohaterach i jeszcze kilku innych kwestiach. Dlatego nie widzę sensu ciągłego przywoływania ich w tej dyskusji i krytykowania ze rzeczy, które nie mają w nich większego znaczenia. Już w szczególności śmieszą mnie żale, że te gry zdobywają nagrody, chociaż nie dorastają do pięt Gothicowi.

03.05.2015 17:07
odpowiedz
zanonimizowany579358
105
Senator

Tak, jak nie ma nic złego w tym, że Mass Effect czy Dragon Age, w mniejszym czy większym stopniu, olewają pewne elementy "żyjącego świata", a skupiają się na fabule, walce, bohaterach i jeszcze kilku innych kwestiach. Dlatego nie widzę sensu ciągłego przywoływania ich w tej dyskusji i krytykowania ze rzeczy, które nie mają w nich większego znaczenia.

No, ale taki był temat odcinka, więc niektóre tytuły pozwoliłem sobie omówić, co nie znaczy, że z powodu braku żyjącego świata oceniam je nisko. Mimo wszystko na pierwszym miejscu stawiam fabułę i mechanikę. Z wymienionych w pierwszym moim poście gier jedynie pierwszego Two Worldsa oraz Obliviona oceniłbym na mniej niż 8, jeśli miałbym bawić się w cyferki. Choć miło gdy ten smaczek jak żyjący świat jest i do tego dobrze zrealizowany, bo wg mnie pogłębia klimat gry i sprawia, iż do danej produkcji miło jest wracać. Ma wtedy ona to "coś" co przyciąga niczym magnes.

Już w szczególności śmieszą mnie żale, że te gry zdobywają nagrody, chociaż nie dorastają do pięt Gothicowi.

Niech sobie zdobywa nagrody dowolna gra, mi to wszystko jedno. Nie zmieni to sposobu w jaki patrzę na gry RPG. Jednak troszeczkę razi taka niekonsekwencja recenzentów. Oblivion był wychwalany pod niebiosa, a przy okazji recenzji Skyrima dowiaduję się, że był ledwie dobry albo nawet przeciętny. Tak samo jest też w przypadku Inkwizycji, dopiero po kilku miesiącach zaczęto dostrzegać spłycenie elementów erpegowych i czerpanie pomysłów z MMO.

03.05.2015 21:58
odpowiedz
Kriszo
93
Konsul

Niech sobie zdobywa nagrody dowolna gra, mi to wszystko jedno. Nie zmieni to sposobu w jaki patrzę na gry RPG. Jednak troszeczkę razi taka niekonsekwencja recenzentów. Oblivion był wychwalany pod niebiosa, a przy okazji recenzji Skyrima dowiaduję się, że był ledwie dobry albo nawet przeciętny. Tak samo jest też w przypadku Inkwizycji, dopiero po kilku miesiącach zaczęto dostrzegać spłycenie elementów erpegowych i czerpanie pomysłów z MMO.

Ja patrzę na gry, jako całość, dlatego nie przeszkadzają mi pewne uproszczenia. Nie odmówię sobie Inkwizycji, bo rozwój postaci, to nie tony statystyk. Chwała Bogu, bo w tej grze naprawdę ostatnie, czego bym chciał, to ślęczenie nad setkami cyferek. Tu liczą się inne rzeczy. Nikt nie obiecywał, że najnowszy Dragon Age będzie erpegiem w stylu Baldur's Gate czy Pillars of Eternity. Tytuł dostał dobre recenzje i nagrody za to, co oferuje, a więc kawał świetnej przygody. Składają się na nią fabuła, organizacja, którą dowodzimy i związane z tym mechanizmy rozgrywki, ciekawi bohaterowie, duży i bogaty świat. Do tego dochodzą pomniejsze rzeczy, jak crafting czy walka. Ta ostatnia, wg wielu, jest zbyt mało taktyczna i jest to prawda, chociaż na wyższych poziomach trudności wcale nie jest prosta. Mi odpowiada.

Mass Effect, to również uproszczenia w elementach typowo erpegowych, ale gra jakoś za to krytykowana nie była. Ten tytuł stoi czym innym, podobnie, jak Dragon Age. Jeśli ktoś oczekuje skomplikowanego rozwoju postaci, opartego o setki liczb, a do tego hardcorowych starć, które będzie musiał powtarzać po kilka razy, to rzeczywiście powinien omijać Inkwizycję.

04.05.2015 15:37
odpowiedz
maridok
16
Legionista

Ja chciałbym poruszyć inną kwestię związaną z rpgami, może nawet temat ten nadawałby się na jakiś odcinek side questu?
Statystyki mianowicie. Po co nam one w grach? Dlaczego każdy mieć jest opisany liczbowo. Rozumiem Jakoś to musi być obliczone ile obrażeń zadamy i ile otrzyma wróg w zależności od tego jak i czym atakujemy. To się przedkłada na liczby, ale czy koniecznie musimy te liczby widzieć? A gdyby gracz sam mógł ocenić bez patrzenia na cyfry, że bambusowy kij zada mniej obrażeń niż wyostrzony miecz, a jakoś broni oceniałby po nazwie. Ba, powiedzmy, że to umiejętności bohatera np. w walce bronią białą powinny decydować ile obrażeń zadaje natomiast broń tylko nieznacznie (i wciąż byłaby to statystyka ukryta). Np. Przeciwnik, który słabo się bije nie wygrałby walcząc dobrym mieczem, który bije się z bohaterem walczącym kijem, ale za to bijącym się świetnie.

Zawsze mnie denerwowało to, że gdy znajdę już jakiś ładny miecz, który nie tylko ładnie wygląda, ale fajnie się nazywa musi być za chwilę porzucony, bo po prostu ma za małe obrażenia, aby pokonać danego potwora i wtedy muszę kupić nowy. Chciałbym się przywiązać do danego miecza lub zbroi. Chciałbym móc to wzmacniań, zmieniać wygląd stopniowo, a nie wymieniać na inne.
Pozdrawiam.

04.05.2015 19:41
Sasori666
odpowiedz
Sasori666
129
Korneliusz

W Norwegii, czy tam gdzieś w Skandynawii, osoby które dostali strzałę w kolano mówi się na osoby które się ożeniły.
A co do interakcji, chciał bym żeby w grach rpg był jakiś model ekonomiczny, by moje 100K w kieszeni spowodowało że na rynku jest za mało kasy i szerzy się biedota.

04.05.2015 20:29
xsas
odpowiedz
xsas
138
SG-1

[27] @irek22
"Już kiedyś zarzucałem EA BioWare lenistwo w niestworzeniu różnych języków dla każdej z wymyślonych przez nich ras naszej galaktyki w Mass Effect i pójście na totalną łatwiznę, a co za tym idzie - także pewien brak logiki"; "(...) aż się prosiło, by każda rasa mówiła w swoim języku"
A co by to zmieniło? w Kotorze tak czy siak to co mówili obcy, pokazywało się w napisach. Co innego gdyby w ogóle nie znać języka i tego co mówi dany obcy. Tylko jak wtedy prowadzić dialogi? Rozmowa jak z R2D2, albo Chewbaccą?
Wyjaśnienie w ME jest wystarczające i satysfakcjonujące - aczkolwiek fajnie by było gdyby podczas rozgrywki sprzęt nawalił i np. nie wiemy co dany obcy mówi, bo słyszymy tylko bełkot. No i gdyby nie tłumacze, to jak rozmawiać z Hanarami? ;p

[36] @Ptosio
Z tymi wszczepami które mogą nie działać jak należy, to faktycznie fajnie brzmi, ale ciekawe jak im to wyjdzie w praktyce. Mimo wszystko może przetrą szlak dla innych i wyznaczą nowe trendy...

04.05.2015 22:24
Irek22
odpowiedz
Irek22
98
Grzeczny już byłem

xsas [71]
A co by to zmieniło?

Uniwersum/gra zyskałaby na wiarygodności.

w Kotorze tak czy siak to co mówili obcy, pokazywało się w napisach.

Pomijając już to, że te wszystkie rasy koegzystowały ze sobą przez tysiące lat (czyt. różne rasy mogły przez ten czas nauczyć się języka innych ras), dodaaje to uniwersum SW klimatu i jako takiej wiarygodności.

Wyjaśnienie w ME jest wystarczające i satysfakcjonujące

Nie, nie jest. Cała ta kwestia w serii/uniwersum Mass Effect jest naciągana, grubymi nićmi szyta i wynika z lenistwa. Przez to (oczywiście nie tylko przez to, ale to jeden z takich elementów) uniwersum/gry Mass Effect nie są tak wiarygodne i klimatyczne, jak mogłyby być.

30 lat od "pierwszego kontaktu", ludzie nie zasiadają w radzie ani nie mają swojego widma, a wszystkie rasy w całej galaktyce jak jeden mąż napier*alają płynną angielszczyzną - to NIE jest wiarygodne i ŻADNE wytłumaczenie na taki stan rzeczy NIE jest satysfakcjonujący ani wystarczający.
I gwoli ścisłości chodzi mi o dubbing, a nie o to, czy/co gracz rozumie (napisy). Bo można to było rozwiązać inaczej, lepiej, wiarygodniej i klimatyczniej.

05.05.2015 12:42
xsas
odpowiedz
xsas
138
SG-1

@Irek22
Ok, być może dziwne języki obcych w jakiś sposób mogą uwiarygodnić świat gry. Jednak tak czy siak napisy się będą pojawiać, więc im głębiej w las, to i tak się nie będzie zwracało uwagi na różne języki obcych. Co innego gdy będzie to rozwiązanie podobne jak w wspomnianym gdzieś wyżej Cyberpunku. Tutaj ma to więcej sensu.
Poza tym, jest sporo różnych "usterek" które wpływają na wiarygodność, a różnorodność językowa jest najmniejszym problemem spośród nich (m.in. lateksowe kombinezony w przestrzeni kosmicznej, wskrzeszanie zmarłych itp.)

"Pomijając już to, że te wszystkie rasy koegzystowały ze sobą przez tysiące lat (...) dodaaje to uniwersum SW klimatu i jako takiej wiarygodności."
W uniME też rasy ze sobą dość długo bytowały, tyle że tam komunikacja jest oparta o tłumacze wbudowane w prawie każdą część garderoby, o omnitool nie wspominając. Nawet w samej grze bywają wzmianki o nawaleniu tłumaczenia. A innym przykładem niech będzie Ilos i język protean który znał tylko Shepard.

"ludzie nie zasiadają w radzie ani nie mają swojego widma, a wszystkie rasy w całej galaktyce jak jeden mąż napier*alają płynną angielszczyzną - to NIE jest wiarygodne i ŻADNE wytłumaczenie na taki stan rzeczy NIE jest satysfakcjonujący ani wystarczający."
Fragmenty z masswiki:
"Ludzkość jest bardzo zróżnicowana pod względem językowym. Niektórzy posługują się hiszpańskim, inni mandaryńskim, arabskim, suahili itp. Obce rasy również posiadają zróżnicowane języki i dialekty. "
"Większość istot zna tylko swój język ojczysty i polega na maszynach tłumaczących."
"(...) bezproblemowe tłumaczenie w czasie rzeczywistym każdego obcego języka."

Tak więc to napier*alanie płynną angielszczyzną wynika z tego, że Shepard posiada implanty/omnitool dzięki którym w locie tłumaczą język obcych na płynną angielszczyznę.

Jest jeszcze kwestia właśnie dubbingu - podobna sytuacja miała miejsce z serialem Stargate, gdzie twórcy tłumaczyli się tym, że musieli by pokazać przez sporą część czasu jak się ludzie uczą obcego języka (pewnie wzorem filmu Stargate) a i serial musiał być anglojęzyczny (zrozumiały dla widzów) stąd też obcy w serialu też napierniczali po angielsku.
Zresztą to powyższe można zarzucić każdej grze. A jak popatrzymy, to w wszystkich grach (z nielicznymi wyjątkami) ludziki władają mową Szekspira.

05.05.2015 15:15
Vroo
odpowiedz
Vroo
101
Konsul

@ Kriszo

Oglądając komentowany tu materiał, jak również czytając niektóre wypowiedzi, można dojść do wniosku, że wspaniałość gry RPG opiera się na gotowaniu zupy. Nagle przestaje liczyć się fabuła, system walki, ciekawi bohaterowie. W grach takich, jak Dragon Age, Mass Effect, Deus Ex, twórcy postawili właśnie na to i nie chcieli rozmywać wszystkiego pierdółkami tworzącymi tzw. żyjący świat, bo nie widzieli w tym żadnego celu.

Z tym, że Gothic miał rewelacyjną fabułę, ciekawych bohaterów, no może system walki to kwestia gustu i preferencji :) W Inkwizycji właśnie twórcy rozmyli główny wątek. Może problem leży w tym, że to ich pierwszy sandbox i zabrakło doświadczenia?
Yyyyy.... jak to nie widzieli sensu? To po co robili otwarty świat? Mogli zrobić liniową, rozbudowaną grę akcji skupiającą się na głównym wątku jak Mass Effect.
U mnie problem jest taki, że o ile Mass Effecta postrzegam jako bardzo rozbudowane Uncharted z możliwością wykonywania zadań na kilka sposobów, tak Inkwizycje widzę jako spłyconą grę akcji pokroju Asasynów UDAJĄCĄ rozbudowane RPGie. Gdyby rozmydlili ME takimi pierdołami (co niestety zdaje się nieuchronnie zbliżać w nadchodzącej "czwórce"), też byłbym zawiedziony.

05.05.2015 15:34
Irek22
odpowiedz
Irek22
98
Grzeczny już byłem

xsas [73]

Ja tego wszystkiego nie kupuję. A źródłem tego wszystkiego jest przede wszystkim niecałe 30 lat od spotkania przez ludzi pierwszej obcej rasy - reszta absurdów, nieścisłości i umowności to już tylko pochodne.

Vroo [74]
Gothic miał rewelacyjną fabułę

No, z tym, że Gothic ma rewelacyjną fabułę, bym nie przesadzał. Poprawna i przyzwoita opowieść i tyle. I pisze to osoba, która dwóm pierwszym częściom Gothica - jako jednym z naprawdę nielicznych gier - przyznaje subiektywne 10/10.

to ich pierwszy sandbox (...) To po co robili otwarty świat?

Przecież Dragon Age to nie jest żaden sandbox ani nawet gra z w pełni otwartym światem. To po prostu kolejna-taka-sama-gra-od-EA-BioWare, tyle że z (dużo) większymi lokacjami.
Natomiast (słusznie) stawiane przez ciebie pytania to już inna sprawa.

05.05.2015 18:23
odpowiedz
Kriszo
93
Konsul

Zresztą to powyższe można zarzucić każdej grze. A jak popatrzymy, to w wszystkich grach (z nielicznymi wyjątkami) ludziki władają mową Szekspira.

Bo to tylko gry. W internecie można napisać wszystko, rzucić każdy pomysł bez żadnych konsekwencji i zobowiązań, natomiast producent, na etapie dewelopingu, musi liczyć się z takimi szczegółami, jak terminy i ograniczony budżet. Dla mnie osobiście, temat języków w Mass Effect jest szukaniem dziury w całym. Ale okej, skoro jesteśmy przy żyjących, wiarygodnych światach i wspaniałym Gothicu, to mogę stwierdzić, że gra jest totalnie niewiarygodna, bo na wyspie Khorinis żyje tak naprawdę garstka osób. Dla mnie te dwa zarzuty są podobnego kalibru. Mało tego, można je podciągnąć pod większość tytułów, nawet tych generalnie chwalonych. Jak pisałem, to tylko gry i wiele rzeczy jest umownych. Mnie na przykład nieraz śmieszy "magia" w RTS-ach. Otóż, jak to się dzieje, że grupka ludzi zaczyna zbierać jakieś tam zasoby, minerały, cokolwiek, a następnie, ot tak, przerabia to na budowle i jednostki? Realizmu w tym za grosz, ale znów - to tylko gry komputerowe.

U mnie problem jest taki, że o ile Mass Effecta postrzegam jako bardzo rozbudowane Uncharted z możliwością wykonywania zadań na kilka sposobów, tak Inkwizycje widzę jako spłyconą grę akcji pokroju Asasynów UDAJĄCĄ rozbudowane RPGie. Gdyby rozmydlili ME takimi pierdołami (co niestety zdaje się nieuchronnie zbliżać w nadchodzącej "czwórce"), też byłbym zawiedziony.

Ja z reguły staram się nie oceniać gier poprzez przynależność do określonego gatunku. Dobrze, DA nie zasługuje na miano erpega, więc niech będzie nazywane grą akcji z elementami RPG. Mnie wszystko jedno w tej materii. Wcześniej wymieniłem, co mi się podoba w Inkwizycji i nie odrzucę jej tylko dlatego, że dwa czy trzy, tzw. erpegowe elementy są uproszczone. A kto powiedział, że mają być rozbudowane?

05.05.2015 19:06
odpowiedz
zawisza26
11
Legionista

W następnym SQ przedyskutujcie sprawę zbędnych i głupich mechanik, rozwiązań, umiejętności i ogólnie pomysłów twórców.

06.05.2015 20:46
Vroo
odpowiedz
Vroo
101
Konsul

@Kriszo

A kto powiedział, że mają być rozbudowane?

Nikt :) Mnie to zwyczajnie przeszkadza. Sprawa jest o tyle dziwna, że przy takich Fable II i krytykowanym Fable III (które de facto pod pewnymi względami są nawet bardziej upośledzone od Inkwizycji) bawiłem się zdecydowanie lepiej. Jak się nad tym zastanowię głębiej to Inkwizycja jest po prostu za duża na treść jaką oferuje i te powtarzalne czynności uderzyły z podwójną siłą znużenia. Za dużo potworów, za dużo zbierania, za dużo pustych lokacji (bujanie się po mokradłach, czy elfich równinach było zupełnie bezcelowe dla mnie, mimo, że w Skyrimie lubiłem zaglądać w każdy kąt) Albo po prostu w Fable bardziej przypasował mi główny wątek i projekty lokacji, albo po prostu Inkwizycja za bardzo stara się być czymś, czym nie potrafi być, czyli wielogodzinną grą open-world. Może gdyby w grze znalazły się tętniące życiem miasta i osady spojrzałbym inaczej.

06.05.2015 22:38
odpowiedz
Ptosio
163
Legionista
Wideo

Tu ładnie widać żyjący świat w Wiedźminie 3. Lekkie spojlery, ale po ruski, więc chyba przełkniecie:P

https://www.youtube.com/watch?v=fGKe3iWRTYg

07.05.2015 14:35
odpowiedz
Vielo
16
Legionista

Nie zauważyłem, żeby ktoś poruszył inną kwestię, która jest bolączka zdaje się wszystkich gier RPG i pseudoRPG. Chodzi mi o sprawienie, by gracz poczuł się ważny. Zwłaszcza na dalszych etapach gry, gdzie mam już naprawdę konkretny sprzęt, a od listy naszych osiągnięć jest dłuższy tylko spis cmentarzy, które obrały nas sobie za patrona za znaczny wkład w renesans branży pogrzebowej.

Czy kmiot zasuwający na kolanach w polu buraków ośmieliłby się prosić o pomoc zakutego w zbroję paladyna, otoczonego gronem towarzyszy, na widok których sam król narobiłby w gacie? Czy naprawdę jakiś zasrany rabuś na moście zaryzykowałby próbę wymuszenia myta na gościu, który po niezliczonych walkach i ubitych smokach ma posturę Pudziana, a twarz pokrytą bliznami niczym Freddy Krueger? Czy rzeczywiście do samego końca gry nasza ekipa powinna być atakowana przez np. jednostrzałowe gobliny, gdy jako mag jesteśmy w stanie spopielić pstryknięciem palców pół miasta, a drugie pół na kilka lat skuć lodem? Dlaczego wilki nie mają instynktu samozachowawczego i nie uciekają, gdy nasz łowca ustrzeli 2 z nich, a czarodziejka podpali kolejnego, zanim w ogóle do nas dobiegną? Zwierzęta nie są głupie, na widok skwierczących na wolnym ogniu i zwijających się w męczarniach po postrzale z łuku towarzyszy spierdzieliłyby z prędkością światła.

Osobiście nic bardziej nie psuje mi zabawy, niż sytuacje podobne do wyżej wymienionych. O ile na początku zabawy, jako początkujący awanturnik jesteśmy gotowi podjąć się zadania z serii przynieś-podaj-pozamiataj za parę dukatów, to po osiągnięciu paru sukcesów nawet byśmy nie wzięli tego pod uwagę. Byłoby to poniżej naszej godności i możliwości. Parobek w życiu nie byłby w stanie dać nam nagrody, która wynagrodziłaby nam poświęcony na jego pierdoły czas. Jeżeli będę miał ochotę, to sobie pobiegam po świecie i poprę kogoś w napotkanym losowym wydarzeniu, ale nie będę latał za nic nieznaczącymi ludźmi i wykonywał powtarzalnych czynności, który za parę miedziaków zrobiłby byle zabijaka z karczmy albo strażnik miejski. No litości. To się w ogóle nie trzyma kupy.

Dlatego z wytęsknieniem oczekuję gry, w której NPC i wrogowie w grze wreszcie będą traktować mnie i mój zespół poważnie. Żadnego błagania o ubicie szczurów w piwnicy w przerwie między zarzynanymi smokami. Koniec z szukaniem zaginionego pierścienia rodowego jakiegoś mieszczanina, gdy jestem w stanie za drobne z kieszeni kupić mu takich dziesięć. Rozwiązaniem byłoby dla mnie ustalanie poziomów wszystkich zadań, nie musiałoby to nawet być widoczne dla gracza. Dla przykładu: zapchajdziurskie zadania poboczne powinny być dostępne do wykonania (i oddania w przypadku pobrania ich na początku gry i olania po drodze) tylko do osiągnięcia pewnego progu rozwoju bohatera/fabuły. Na dalszym etapie powinny po prostu lecieć z dziennika zadań na śmietnik, a zleceniodawca zapomnieć o możliwości pozyskania naszych usług.

07.05.2015 15:39
twostupiddogs
odpowiedz
twostupiddogs
189
Legend

"Dlatego z wytęsknieniem oczekuję gry, w której NPC i wrogowie w grze wreszcie będą traktować mnie i mój zespół poważnie. Żadnego błagania o ubicie szczurów w piwnicy w przerwie między zarzynanymi smokami. Koniec z szukaniem zaginionego pierścienia rodowego jakiegoś mieszczanina, gdy jestem w stanie za drobne z kieszeni kupić mu takich dziesięć. Rozwiązaniem byłoby dla mnie ustalanie poziomów wszystkich zadań, nie musiałoby to nawet być widoczne dla gracza. Dla przykładu: zapchajdziurskie zadania poboczne powinny być dostępne do wykonania (i oddania w przypadku pobrania ich na początku gry i olania po drodze) tylko do osiągnięcia pewnego progu rozwoju bohatera/fabuły. Na dalszym etapie powinny po prostu lecieć z dziennika zadań na śmietnik, a zleceniodawca zapomnieć o możliwości pozyskania naszych usług."

Co prawda nie to samo, ale w Age of Decadence podobnież jest tak, że jeśli bohater jest zabijaką może zastraszać innych. Drugą stroną monety jest niestety to, że sława rębajły przyciąga podobne typy :)

07.05.2015 15:46
odpowiedz
Vielo
16
Legionista

Łowcy nagród albo szukające wyzwania koksy-zabijaki? Czemu nie, stwarzałoby to całkiem spore pole do popisu dla dodatkowych zadań pobocznych, mających prawdziwy sens. Aż zamarzył mi się jakiś rywal z prawdziwego zdarzenia w RPG, coś w rodzaju złego (albo dobrego, gry gramy czarnym charakterem) odpowiednika naszego bohatera. Porwanie ulubionej towarzyszki i wciągnięcie w pułapkę, by nas zamordować i zasłynąć jako największy zabijaka w krainie? Wydaje się to całkiem logiczne. To już nawet w stareńkich Pokemonach był wprowadzony rywal, który przez niemal całą grę uprzykrzał nam życie. Wszystko, byle nie klepanie ciągle tych samych questów, żeby tylko móc na się chwalić, że gra starcza na 160 godzin, gdzie główny wątek fabularny to 20, a reszta polega na rozwijaniu firmy logistycznej.

07.05.2015 15:55
twostupiddogs
odpowiedz
twostupiddogs
189
Legend

Polecam w takim razie Age of Decadence, póki co niestety tylko w wersji demo.

07.05.2015 22:27
odpowiedz
Oshinoshi
6
Legionista

Może ktoś podać muzyczkę z samego początku ?

08.05.2015 15:23
Adrianun
odpowiedz
Adrianun
115
Senator

Myślałem, patrząc na obrazek do filmiku, że powiecie też coś o świecie z obu Wiedźminów i spróbujecie przewidzieć, jak to będzie wyglądać w Dzikim Gonie. Niestety się nie doczekałem, ale i tak odcinek bardzo ciekawy! ;)

08.05.2015 15:30
Irek22
odpowiedz
Irek22
98
Grzeczny już byłem

Adrianun [85]
Myślałem, patrząc na obrazek do filmiku, że powiecie też coś o świecie z obu Wiedźminów

Gdyby to zrobili od razu pojawiłyby się zarzuty, że nakręcają hajp na "trójkę" i że ten filmik, a nawet cała seria Side Quest została stworzona tylko w tym celu - ot, Polska. :)

09.05.2015 16:33
odpowiedz
Assassinek06
46
Centurion

Filmik (w dużej mierze) o Gothiku a z tyłu jak wół reklama Wiedźmina.

09.05.2015 22:28
odpowiedz
dienicy
28
Chorąży

Najlepszy zyjacy swiat w jaki do tej pory gralem to byl The Guild 2 - Renaissance.
Moze sie ktos jeszcze za to wezmie i nie zbankrutuje przed ukonczeniem.

14.05.2015 22:47
odpowiedz
Oshinoshi
6
Legionista

Myślę, że fajnie by było kiedyś poruszyć temat muzyki w grach RPG i budowaniu przez to klimatu.

29.07.2015 16:05
Irek22
😊
odpowiedz
Irek22
98
Grzeczny już byłem

Gra Albion, "o której do tego filmiku słyszał tylko Arasz", właśnie trafiła na GOG.com i oczywiście działa nawet na Windows 7-10.

http://www.gog.com/game/albion

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
więcej

Popularne na tvgry.pl

Najlepsza gra, w której budujesz Polskę
12:35
18802191

Najlepsza gra, w której budujesz Polskę

301 465 wyświetleń 12 lipca 2019

Sekrety gier, których nikt nie miał odkryć
9:27
13394232

Sekrety gier, których nikt nie miał odkryć

7 108 wyświetleń 15 lipca 2019

Psychologiczne pułapki, w które wpada każdy gracz
14:25
12604173

Psychologiczne pułapki, w które wpada każdy gracz

202 763 wyświetlenia 12 lipca 2019

Jak cheaterzy hakują ściany w grach
8:18
12260256

Jak cheaterzy hakują ściany w grach

241 389 wyświetleń 9 lipca 2019