tvgry.pl Najnowsze Tematy Zwiastuny gier Zwiastuny filmów Współpraca
Standard
Premium HD

Posiadając Abonament Premium wyłączysz reklamy i pomożesz nam tworzyć nowe filmy.

Zew Japonii #33 - Czy gry mogą leczyć depresję? Samotność w Ico i Personie 3

7 460 wyświetleń 22 maja 2014

Gry jako eskapizm czy gry jako terapia?

Gry mogą być formą ucieczki od codziennośći i problemów, a wirtualne światy są w stanie sprawić że zapominamy o tym co nas martwi. Gry jednak nie rozwiążą za nas naszych problemów...ale czy na pewno? Czy grając w takie tytuły jak Ico czy Persona można wpłynąć na swoją codzienną interakcję i zdrowie psychiczne?

Komentarze Czytelników (37)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
22.05.2014 21:44
vAHeR
odpowiedz
vAHeR
53
Centurion

Ahh Persona 3... Dopiero niedawno miałem z nią styczność, a już wiem, że zmieniła sporo w moim życiu... ( przez ciągłe w ten tytuł granie zawaliłem studia :P )

22.05.2014 21:56
👍
odpowiedz
matlak18
3
Junior

Aż ja coś skomentuje. Nigdy nie pisałem na forum, a pamiętam jak kupowałem Wielką Encyklopedię Gier 2004 jakby to było dziś :P
Był okres co wydawało mi się, że serwis upadł, ale od paru miesięcy tak się podniósł poziom waszych filmów, nowe osoby dodały tyle świeżości (szczególnie Hed, który wygląda jak mój ulubiony aktor Seth Rogen i na dodatek jest ze śląska - Katowice pozdrawiają ;)) że teraz jesteście moim głównym i jedynym serwisem dotyczącym informacji z branży gier. Oby tak dalej!

A co do leczenia depresji za pomocą gier to i ja miałem swoje tytuły. Akurat nigdy nie miałem problemów od strony rówieśników, koncentrowały się one na czymś innym, aczkolwiek uciekałem do CS'a - najpierw 1.5 (boty) potem 1.6, a następnie Lineage II. Poznałem tam gro świetnych ludzi. Z kilkoma się spotkałem na żywo. Wspominam te czasy z uśmiechem. Niestety żadna ze znajomości jakoś trwale nie zachowała się do dziś. No cóż - dorosłość.

22.05.2014 22:17
odpowiedz
Capeok
3
Junior

Hej, dzięki za świetny materiał :-)! Jeśli chodzi o mnie, to grą która po prostu sprawiła, że czułem się dobrze było The Longest Journey- zakręcona historia, przenikanie światów i poszukiwanie siebie... No i rewelacyjna muzyka (wtedy po raz pierwszy usłyszałem Trip-Hop- od razu mi się spodobał ;-)). To wszystko wpłynęło na to, że do dzisiaj kiedy myślę o Podróży to od razu się uśmiecham...
Oprócz tego inne gry, które mocno na mnie wpłynęły to na pewno FFVII (epicka historia, zagmatwany wątek miłosny, poszukiwanie przyjaciół i walka o przetrwanie świata, w którym żyją bohaterowie- coś pięknego) oraz... seria Modern Warfare (tutaj można było poczuć namiastkę męskiej przyjaźni, kiedy niektórzy bohaterowie ginęli czułem się jakbym naprawdę stracił kogoś bliskiego...)
Jedyne na co trzeba uważać, to żebyśmy potrafili mimo wszystko odróżnić to od realności. Jako odskocznia- sprawuje się super. Gorzej, jeżeli te wszystkie wirtualne przygody traktujemy "jako zamiast".
Pozdro!

22.05.2014 22:25
Sasori666
odpowiedz
Sasori666
129
Korneliusz

Przy Personie 3 leci OST z Persony 4 :)

22.05.2014 23:01
odpowiedz
lorddan569
11
Chorąży

Persona 4(bo w nią grałem jako pierwszą, w trójkę zaraz po przejściu czwórki) zmieniła moje postrzeganie na aspekty społeczne życia i po zagraniu w nią w okresie między gimnazjum a liceum w końcu poznałem fajnych ludzi z którymi ciągle utrzymuje znajomości. Dla mnie Persona zawsze będzie argumentem w rozmowach o dojrzałości w grach i chciałbym, żeby więcej twórców gier uczyło się od ATLUS'a jak zrobić porządne relacje między postaciami. Jordan rób dalej różnorodne materiały zmuszające do przemyśleń.

22.05.2014 23:16
odpowiedz
Elkana
13
Legionista

wow bardzo dorosly temat.ja mysle ze gry czesto poteguja samotnosc i depresje,bo uciekajac w nie tracimy kontakt z rzeczywistoscia i coraz trudniej jest wrocic do reala.gry powinny byc rozrywka,pasja lub zabawa ale nigdy ucieczka.to tak jak z alkoholem-jesli jest dodatkiem to spoko jesli ucieczka to zaczynaja sie problemy.sam w dziecinstwie uciekalem od problemow w gry.teraz staram sie nie zatracac w tym swiecie bajek,bo nauczylem sie stawiac czolo problemom,choc czesto jest pokusa zeby sie odciac od tej szarowki i dac dyla w swiat marzen kosztem prawdziwego zycia:))pozdrawiam i dzieki jordan za poruszanie takich tematow.lapki w dol dostaniesz od dzieci coda ktore depresje widza tylko na filmach:)

23.05.2014 00:04
odpowiedz
spec1345
39
Pretorianin

Bardzo uwielbiam oglądać twoje filmy są ciekawe i zawierają bardzo dobra treść poprzez tematy które podejmujesz , a przede wszystkim świetnie przedstawiasz to co masz na myśli :)

23.05.2014 00:17
odpowiedz
Noxagon
18
Legionista

Podobnie jak u Jordana , Persona 3 jest dla mnie kamieniem milowym i "pocieszaczem" wśród wszystkich RPG , ale chciałbym dodać jeżeli jesteśmy już przy tym temacie , rzecz która wyrwała mnie z żałosnego stanu jest jedno anime , a mianowicie Clannad. Dlaczego o tym wspominam , bo Japońska animacja jest także postrzega jako rzecz "nerdowska" ale konkluzje jakie płyną z niektórych tych seriali mogę naprawdę zmienić postrzeganie człowieka i wyciągnąć go z dołu w jaki wpadł!

23.05.2014 01:03
odpowiedz
Pomerson
2
Legionista

Jordan skoro miałeś przekichane w gimbazie to nie mogłeś się zapisać na sztuki walki ruch rozładowuje napięcie a przy okazji mogłeś dać wrogom po ryju

23.05.2014 01:47
😊
odpowiedz
Sinnedx
9
Legionista

@Pomerson - zgadzam się, poruszyłeś ważną kwestię sport to bardzo dobra odskocznia bieganie, jazda na rowerze, pływanie jakakolwiek aktywność fizyczna powoduje, że człowiek staje się szczęśliwy.

Sam mogę posłużyć za przykład zawsze byłem najgrubszy w klasie i typowym kujonem w dodatku byłem nieśmiały często miałem problemy, naśmiewano się ze mnie. W podstawówce zacząłem chodzić na karate trwało to latami, ale w gimnazjum byłem już na tyle wysportowany i silny ( od pierwszej klasy gimnazjum chodziłem na siłownie ) że nawet nie musiałem używać siły ( choć zdarzało się ) zwyczajnie inni bali się mnie zaczepiać. Miałem też grono przyjaciół. Teraz jestem studentem nadal jestem nieśmiałym kujonem, ale jestem szczęśliwy, nikt mnie nie zaczepia i nie zaczepiał w liceum, w dodatku jestem szczupły to zdecydowanie pomaga zawierać przyjaźnie, szczególnie z płcią piękną :P. Myślę, że karate czy raczej systematyczne ćwiczenie dało mi siłę i radość to mnie wyrwało z niemocy i nie załamałem się pod wpływem naśmiewania się ze mnie.

Jordan świetny materiał oby tak dalej. Myślę, że jesteś wspaniałą osobą i nie daj sobie wmówić, że tak nie jest.

23.05.2014 02:09
odpowiedz
Gosen
101
Pretorianin

Mój znajomy walczy z życiem w Manhuncie, po kilkugodzinnej sesji wychodzi oczyszczony.

A co do Persony, chociaż 3 mi się podobała i jedno jej przejście zajęło mi najdłużej ze wszystkich jrpgów w jakie grałem, tak aspekt społecznościowy mi się tam nie podobał. Był po prostu naiwny, przerysowany i pełen banałów, w życiu takie rzeczy się po prostu nie zdarzają... nie ma tak łatwo, a korzyści są bardzo małe - trzeba trafić, w grze nie ma toksycznych znajomości, z każdym z kim się zwiążemy okazuje się w porządku (nawet jeśli na początku taki się nie wydawał/a), no i oczywiście każdy daje nam korzyści. W życiu nie jest tak łatwo, po prostu nie... W Personie brakowało zła, Person dających ujemne statystyki, czegokolwiek co by wskazywało, że społeczeństwo to jednak ocean patologii i chociaż są wyspy to nie łatwo je znaleźć. Już nie mówiąc o tym, że przeciętnie na poziomie liceum mieć tak napięty terminarz jak bohater Persony jest niewyobrażalne (jeśli uczestniczy w tylu kółkach i udziela się nawet w szkolnym zarządzie, paranoja!).

A poza tym o życiu, egzystencji, ludziach i wszechświecie... wydaje mi się, że Rust Cohle powiedział już o nich wszystko.

23.05.2014 07:02
odpowiedz
seven22
30
Chorąży

Dla mnie takimi grami zdecydowanie był KoTOR 1 i Prince of Persia z 2008 roku. Świetny materiał Jordan, dobrze wiedzieć że ktoś stara się dostrzec coś więcej w niektórych grach.

23.05.2014 07:40
odpowiedz
Baadco
16
Centurion

Jak dla mnie nie, gry za bardzo przypominają dywan i gier szeroko dostępnych na naszym lokalnym rynku, które są wystarczająco cyniczne i są w stanie pokazać jak walczyć z własnymi demonami jest za mało, większość jest "happy go lucky" i są tylko odpowiednikiem dywanu, a nie lekarstwa.

Tylko gry jak dark souls, wymagające samotnego pokonywania niebotycznie silnych i złożonych bosów, są w stanie zbudować w graczu ten upór i przekonanie do własnej siły i umiejętności dostrzegania celu ( definitywnego końca) pracy, jakie potrzebne są w nauce i pracy.

Pomaganie w grach i sam motyw społecznościowy w grach, osłabia ludzi z depresją, a nie pomaga im wyciągnąć się z najgłębszego doła. Trzeba osobistych emocji aby zburzyć własne mury, nie można tylko karmić się grą, bo to nie jest wystarczającym silnym argumentem, aby rozwalić bariery własnych ograniczeń.

23.05.2014 07:42
odpowiedz
Baadco
16
Centurion

źle powiedziałam..nie silnych uczuć, ale przekonań

23.05.2014 07:54
odpowiedz
Baadco
16
Centurion

Wydaje mi się że silne uczucia są jak kotwica kiedy ma się depresje...niewiele warte...i wkurzające.

23.05.2014 09:00
😒
odpowiedz
Jakubmaster
26
Centurion

Ciesze się że, poruszasz taki temat w materiałach. Pokazujesz iż, rozumiesz problem.

Nie zrozum mnie źle, to świetne gry i jeżeli ci pomogły to świetnie. Tylko że, to właśnie one potęgowały u mnie stan depresyjny. Dlaczego? Męczy mnie schemat japońskich gier. Poznajemy postacie, lubimy je, pokonujemy z nimi potwory/bogów. Wszystko jest wspaniale, aż do grande finale. Wtedy nawet jak zdepczemy bossa zawsze nasz bohater lub ktoś mu bliski musi odejść bo coś.

Powiedz Jordan, nie męczy cie to? Schemat powielany przez mangi, anime, gry. Zasada: "Komuś dobremu zawsze zadzwoni dzwon". W anime nie można tego zmienić, ale dlaczego w grach też? Co przeszkadza twórcą w stworzeniu gry gdzie testując nas jako graczy można wpływać na życie i śmierć.

W normalnej grze pojawia się scena okrążenia przez wrogów, towarzysz bohatera rzuca się w wir walki lub detonuje się z wrogami. W tej wyjątkowej grze chciałbym zobaczyć jak w tym momencie zaczyna się gra i jako gracz otrzymuje wiadomość niewerbalną od gry: "Raczej nie masz szans z nimi wygrać, co zrobisz?". W tym momencie to od ciebie, nie od scenarzysty zależy czy i kogo poświęcisz. A może jesteś tak zdolny że pokonasz ich wszystkich?

Cóż, dobry materiał. Dzięki że mogłem się wyżalić. Ty też nie zgub swojej drogi.

23.05.2014 11:34
Rewo
odpowiedz
Rewo
94
Generał

Dobry materiał Jordan, ciekawe ujęcie problemu w ramach Zewu i przedstawionych produkcji ze wschodu.

23.05.2014 12:09
odpowiedz
rottos
48
Centurion

Też napiszę coś od siebie.
W podstawówce i gimnazjum czułem się trochę odosobniony od rówieśników, no cóż przyczyną tego jest to, że bardzo często chorowałem, może nie na jakieś epicko straszne choroby, raczej te pospolite, ale zdarzało się to często. Pociągało to za tym, że mało ćwiczyłem na wf'ie, a jeśli nawet, to byłem strasznie lewy w te klocki. W gimnazjum zacząłem grać w Counter-Strike'a i znalazłem ludzi, z którymi potem łączyłem swoją pasję. Niestety, cytując klasyka "Coś się kończy, coś zaczyna", skończyło się, ale sam się zmieniłem i teraz, już jako student mam bardzo dobrych znajomych, których bym nie wymienił na nic innego :). Pozdrawiam, Sektu

PS: Przypomniało mi się, odwołując się do użytkownika @Sinnedx, sam byłem grubszym gościem ( no dobra, dalej do najchudszych nie należę ), ale w liceum zgubiłem parę kilo, sam się lepiej czuje i mam lepszą pewność siebie, co pomaga zrobić dobre, pierwsze wrażenie, gdy się poznaje kogoś nowego :).

23.05.2014 13:17
odpowiedz
PanSathyros
45
Chorąży

Dobry materiał Jordan ;).

23.05.2014 13:28
👍
odpowiedz
zanonimizowany793837
39
Generał

Dla mnie przykładem jest Dragon Age: Początek i Mass Effect 3. Naprawdę po tych tytułach można zrozumieć, że warto utrzymywać kontakt z kumplami czy przyjaciółmi. Życie jest wtedy o wiele lepsze i prostsze. Po ostatniej godzinie Mass Effect 3 nie mogłem odpędzić się od rozważań przez kolejne 3 dni.. Bez znajomości nie moglibyśmy nic zrobić, byśmy byli skazani na porażki tak jak Shepard. Tak samo w Dragon Age. Bardzo dobry materiał :)

23.05.2014 15:29
GhosteKl
odpowiedz
GhosteKl
65
Pretorianin

Nie sądzę, by gry były wstanie leczyć depresję. Jest to zbyt odważne stwierdzenie. Gry są odskocznią od rzeczywistości, swoistą ucieczką od codziennego cierpienia takiej osoby, a także na swój sposób pomagają takim osobom ale na pewno ich nie leczą i nie wyleczą. Podobnie jest ze sportem - w ciężkich przypadkach nic nie jest w stanie pomóc. Strasznie drażni nie nadużywanie tego terminu, w szczególności przy bardzo błahych problemach, a raczej przy niezbyt zaawansowanych stanach tejże choroby.

23.05.2014 16:34
YuiElliot
odpowiedz
YuiElliot
40
Łysy z tvgry

tvgry.plRedakcja

obiecanki, cacanki - miałem pisać a nie odpisałem nikomu.
Prze-pra-szam. Na początku wielkie dzięki za pozytywny feedback, to dużo dla mnie znaczy :').
Najlepsze są komentarze na zasadzie:" Hej, czytam/oglądam od lat, ale nigdy się nie udzielam - dla Ciebie zrobię wyjątek". Wczoraj po przeczytaniu jednej takiej prawie rzuciłem pizzą o podłogę bo zrobiłem gest w akompaniamencie głośnego; "hell yeah!" Jeżeli chociaż % z was wyniesie z filmu coś więcej niż info o grach, jeżeli to wzbogaci kogoś (albo same gry które polecam to zrobią) to gra jest warta świeczki. Wielkie, wielkie dzięki :).
Ok, do roboty:
@Sasori666:
taaaak. Wiem. Bardzo mi się podobał i akurat był pod ręką. O ile nie umiem określić która P jest lepsza, tak 4 ma na pewno ciekawszy soundtrack. Pozdrawiam
@Gosen:
Bardzo trafne spostrzeżenie - myślałem o tym chwilę, jakoby brak zła był zbyt utopijny i chciałem to poruszyć, ale pewnie wplątałbym się w jakiś błędny krąg i sam sobie zaprzeczał. Wydaje mi się że następna Persona bardzo by skorzystała z czegoś takiego. Angażujesz się, przywiązujesz... a tu nagle ktoś Ci wbija nóż w plecy... albo przykładowo okazuje się że ta znajomość była tylko kwestią korzyści. Wow... wtedy to naprawdę byłyby ciekawe postacie! Z drugiej strony, znasz teorię (o ile się nie mylę) Uncanny Valley? Ktoś w branży o tym ostatnio na tweeterach pisał - że jeśli osiągamy zbyt duży realizm, gra za bardzo przypomina rzeczywistość, to jest duża szansa że wywoła to obrzydzenie i będzie nas odrzucać. Może wyidealizowana szkoła była zamierzonym zagraniem? Może dlatego tak to działa, szczególnie w wieku szkolnym gracza, że szkoła staje się miejscem wspaniałych znajomości i przygody właśnie w Personie i dlatego tak kusi. Osobiście jednak troszkę się z Tobą zgadzam i liczę na to że Persona 5 wyznaczy nowy standard i pozamiata, nawet jeśli będzie musiała zburzyć kilka rzeczy które były w poprzednich grach.
@Pomerson/Sinnedx:
Tak! Też byłem grubasem :D. O ile kocham rower, narty i okazyjnego Kosza, to na szczęście jakoś kiedy wskoczył mi metabolizm nastolatka, waga troszkę ustąpiła (a teraz znowu tyje bo noce i dnie za biurkiem T.T). Cieszę się że Ci się udało (Sinnedx). Ja też po jakimś czasie przestałem być persona non grata, ale akurat czym innym to sobie wyrobiłem. Przemoc akurat czasem jest w stanie pogorszyć sprawę i zawsze jest złą opcją. Kiedyś nawet zawiesili mnie za pewną naprawdę intensywną bójkę (bo skończyła mi się cierpliwość), a jak na ironię, w okolicy zawieszenia musiałem odebrać certyfikat laureata :D. Ehhh...nawet z uśmiechem na to patrzę. Wydaję mi się że wiele jest takich przypadków, nawet jak udzielałem korków z anglika - nasłuchałem się naprawdę chorych rzeczy o tym co teraz się dzieje w gimnazjach ( a nie minęła nawet dekada!). Dziś pewnie dostałbym kosę albo coś w ten deseń. Wydaje mi się że to kwestia gimnazjum - wydaje mi się że stary system (podstawówka + liceum) chyba ograniczał bullying i tym podobne. W sumie jednak nie ważne gdzie, zawsze znajdzie się "zło" i nienawiść. Nadstawić drugi policzek i nigdy się nie poddawać. Pozdrawiam
@Elkana:
Gry i alkohol. Ciekawe zestawienie. Coś w tym jednak jest. Nie każdy kto popija jest alkoholikiem i vice versa z grami. Wydaje mi się jednak że łatwiej, ze względu na formę, popaść w regularne topienie smutków w kielonie, niż w granie kilkanaście godzin dziennie. Ja akurat mam tak że jak mam zły humor, to gry irytują jeszcze bardziej i są jeszcze bardziej schematyczne. Owszem, w naszym kraju jest milion czynników które sprawiają że codzienność jest baaaardzo szkodliwa, ale wydaje mi się że można osiągnąć równowagę, gdzie konieczna jest tymczasowa ucieczka, ale gdy już wracamy z Pontaru/Thedas/Drangleic (nie potrzebne skreślić) to mamy energię na to by realizować swoje marzenia i funkcjonować. Masz rację, gry mogą to potęgować. To kwestia indywidualna, ale kiedy rwiesz kolejną godzinę i dostajesz smsa: "Stary! Przestań już grać i chodź do kina" sytuacja powinna być ok :). Pozdrooo!
@Baadco:
Faktycznie. Dark Souls może tak działać. Z drugiej strony jednak, jak ktoś ma słabość do hazardu to może mieć poważny problem, a'la nie spanie przez 3 dni ^^'. I tak i nie. Pewien bliski mi kiedyś człowiek często stosował do pewnych ludzi teorię pomidora (jak absurdalnie by to nie brzmiało). Twierdził bowiem że każdy, ma swojego pomidora. Możesz mieć poukładane w życiu, odnosić sukcesy, mieć wspaniałą drugą połówkę, być ogólnie szczęśliwym, ale wystarczy pewnego dnia tylko drobna rzecz, nawet to że pomidor Ci spadnie podczas krojenia i nagle kompletnie się załamujesz (oczywiście pomidor jest metaforą a u każdego wygląda zupełnie inaczej). Wielu ludzi może mieć problem z wrażliwością i to właśnie zbyt silne emocje (które w lepsze dni są super bo pozwalają być MEGA kreatywnym i mieć dużo empatii) mogą być Twoim największym wrogiem - wyolbrzymiasz problemy, samemu sobie stawiasz blokady na drodze i popychasz się jeszcze niżej. Przekonania...hmmm. Wydaje mi się że to troszkę takie błędne koło, bo jak opadasz na dno to to przekonania gasną. Tu można odwrócić pomidora w drugą stronę - spotkasz kogoś, zagrasz w jakąś grę... i nagle zapłoniesz jak Super Saiyan krzycząc: "ja wam jeszcze pokaże skur@#$@$@, nigdy się nie poddam!!!".
Stąd ten program. Wydaje mi się że gry mogą być tym reverse pomidorem :P. Pozdrawiam
Jakubmaster:
Święte słowa mój drogi! Sam od ok. 2008 na kilka lat odstawiłem kompletnie anime, bo wydawało mi się że po Code Geass, higurashi i Deathnote nic już nie będzie tak samo dobre. Na szczęście się myliłem :). Racja, mnie też gry japońskie strasznie wkurzają. Poważnie. Gdyby był tu ktoś w redakcji kto zagrywa się w nie tak, to pewnie bym, cały czas rantował że to złe, że tamto, że do du*&. Ale zawsze się znajdą perełki :). O tym schemacie już kiedyś mówiłem w Zewie. Niestety, w Japonii jednak, paradoksalnie wydaje mi się, branża jest o wiele bardziej komercyjna niż na zachodzie. Tylko że zamiast CoDa jest Hatsune Miku i szablonowe rpgi ;p. Myślę jednak że to się zmieni za kilka lat. Powoli startują pierwsze japońskie Kickstartery, a sami developerzy stają się bardziej indywidualni. Nam pozostaje tylko czekać i odrzucać na bok crapy.
Podejście które sugerujesz jest baaaardzo intrygujące. Już sobie wyobrażam jak po 20% umiera na stałe nasza love a świat gry jak i postacie przeżywają to i wypominają nam to (co nawet może skończyć się odejściem!). Jednak, takie rozwiązanie jest SZALENIE trudne do zrealizowania w grze. Już twórcy wiedźmina mówili ostatnio że pisanie nielinowych questów to duży wysiłek i skomplikowana sprawa. Nawet jeśli przygotujesz alternatywną wersję wydarzeń, to trzeba jeszcze napisać i dograć nowe dialogi żeby uwzględniały tą sytuację ( no bo jeśli coś się stanie a inni będą ślepi na to, to nagle postacie stracą wiarygodność). A z liczbą postaci w Personie w idealnym przypadku wyszłoby to ledwo. Niestety już sam tekst i sprite nie są formą przekazu i czasu 15 zakończeń przeminęły z Chrono Trigger :(. Pomarzyć jednak zawsze można :D. Pozdro!

23.05.2014 19:16
odpowiedz
Jakubmaster
26
Centurion

@YuiElliot:
To zjawisko które opisałeś jest mi znane, ale nie o nie mi chodziło. Anime nie musi być wybitne, może być szmirowate i głupawe. Ale nawet jeżeli takie jest to nadal szkoda mi każdej fajnej postaci której Kostucha zadzwoni dzwoneczkami. Po czymś takim czuje się taki zdegustowany/rozczarowany, taki pusty. Nie mam ochoty zaczynać nowej serii, czasami nawet kończyć poprzedniej. Wcześniej czy później to mija, ale niesmak pozostaje.

Co do pomysłu na mechanikę, wiem, że jest wymagająca. Ale powinno się coś ruszyć, bo za 2 generacje nadal utkniemy na innowacyjności COD'a. Jak by zacząć od pseudo 8-bitówek i piąć się wyżej coś z tego by wyszło. Naprawdę, jako gracz chciałbym liczyć, że za te 2 gen. zobaczymy gry z miastami jak z GTA z fizyką jak Red Fraction (najlepiej z super mocami). W tym biznesie zysk zabija innowacje, ale "Marzyć każdy może.".

PS: Wiem że o gustach się nie dyskutuje ale nie uważam CG ani DN za dzieła wybitne mimo że są dość "świeże" koncepcyjnie. Szczególnie nie rozumiem fascynacji tymi "złymi". Ludzie naprawdę mają dosyć "Good Guy'ów", czy nasza natura jest taka chaotyczna?

23.05.2014 19:34
odpowiedz
Gosen
101
Pretorianin

Święte słowa mój drogi! Sam od ok. 2008 na kilka lat odstawiłem kompletnie anime, bo wydawało mi się że po Code Geass, higurashi i Deathnote nic już nie będzie tak samo dobre.

I nie było! (poza seriami, które trwały jak Naruto czy One Piece). No i w końcu wyszedł Attack on Titans. Tak wygląda to dla mnie, inne serie mnie już nie kręcą, nawet samo anime za bardzo nie, musi być na prawdę bardzo dobre, kiedyś oglądałem sporo, ale wszystkie się zlewają i niewiele pamiętam :(

Było trochę utopijnie i jak mówisz - propaganda "fajnej szkoły". Być może dlatego na Kotaku przy okazji jakiś wpisów związanych z Personą, często spotykam się z komentarzami ludzi, którym taki obraz wręcz przypomina, że zmarnowali swoje szkolne lata, zapominając że przecież nie tak wygląda życie. W P5 poza wbijaniem przysłowiowego noża w plecy mogłyby być znajomości, które po prostu nic nie dają, z których nie da się wycisnąć więcej (np. maksymalny poziom social linka mniejszy niż domyślnie) albo nawet takie, które drażnią się z graczem pokazując, że są, ale osoba, z którą chcemy się zaprzyjaźnić nie jest po prostu dla nas i nie możemy wyjść poza pierwszy poziom. Jeden z moich ulubionych filmów japońskich Aoi Haru pokazuje, że że przyjaźń istnieje, ale to tylko wyspa w oceanie szarości narażona dodatkowo na zatopienie przez fale. Bo w tym oceanie musimy na co dzień pływać, a nie każdy za bardzo wie gdzie...
O "dolinie niesamowitości" słyszałem, ale zawsze wydawało mi się, że dotyczy ona tylko robotów, nigdy nie pomyślałem o tym w ten sposób, być może coś w tym jest. Wiadomo, że historia nie może pokazywać do bólu przeciętego życia (moje szkolne takie chyba było - ani specjalnie złe, ani specjalnie dobre), coś się musi dziać, ale niech się dzieje różnie, a nie tylko pozytywnie (ludzie to doceniają, chociażby w Wiedźminie, w którym jest "szara" moralność, a bez której chyba byłoby to po prostu kolejne do bólu oklepane fantasy).

24.05.2014 06:36
GeTe
odpowiedz
GeTe
8
Legionista

dobry materiał Jordan... już drugi raz daję pozytywa w tym miesiącu...

24.05.2014 16:45
odpowiedz
Stelkor
7
Junior

świetne nagranie jak dla mnie taką grą jest S.T.A.L.K.E.R wszystkie części.Całkowite odłączenie od świata naprawdę pomaga bynajmniej w moim przypadku.

24.05.2014 20:55
PJanek
odpowiedz
PJanek
75
Konsul

Kolega Gosen dobrze prawi co do mechaniki Person.
Nie zrozumcie mnie źle, ja na prawdę bardzo lubię Persony, ale Social-Linki to trochę zmarnowany potencjał. Dialogi polegają na zgadywaniu co dana postać chce w danym momencie usłyszeć. Przez to nasz bohater (lub bohaterka w P3P) zamiast być naszym awaterem w świecie gry lub postacią z jakimś charakterem, jest jedynie hipokrytą-wazeliniarzem. Brak tutaj jest dynamiki prawdziwych relacji. Myślę, że twórcy z Atlusa mogliby podpatrzeć trochę jak takie rzeczy robią ich koledzy w zachodnich erpegach.
Co do pomysłów typu, że np. nie możemy zdobyć więcej niż jeden punkt jakiegoś Social-Linka bo dana postać do nas nie pasuje, to bardzo mi się one podobają. Lubię kiedy gra stara się przekazać coś wykorzystując swoją mechanikę.
Mam nadzieję, że Atlus w przypadku Persony 5 nie schowa swoich ambicji do kieszenie i gra nie będzie łatwym skokiem na kasę skierowanym do fanów waifu.

26.05.2014 04:28
odpowiedz
Dereteremior
33
Chorąży

Świetnie, że poruszyłeś Jordanie ten temat, ale sposób w jaki się zabrałeś do niego nie jest właściwy. Bardzo wielu młodych i chłonnych widzów jest w stanie na ślepo uwierzyć w Twe słowa o tym, że gry "mogą". Może i mogą, ale nie sama gra jest tutaj ważna, tylko dana osoba. Trudno nawet określić grę środkiem umożliwiającym wyjście z niedogodnej sytuacji, bo to raczej półśrodek - ważne są chęci i wyobraźnia. Gra nie zdziała tu więcej niż film, czy książka, obraz, graffiti na ścianie, ulubiona potrawa, czy nawet zapach. Skoro depresja może być przedstawiona jako bagno, to żeby z niego się wydostać trza chwycić za linę i z całych sił próbować, nie wystarczy wiedzieć o istnieniu liny. Trza jeszcze za nią złapać. Gra tego nie zrobi, a może za to przynieść skutek wręcz przeciwny... bo zerwać mentalny kontakt z otaczającym - i w tym przypadku nieatrakcyjnym - światem.

Koniec materiału nie jest czasem wskazaniem na coś, co może być i dobre i złe? Zgodzisz się, że tak może to być postrzegane? Poderwanie pikseli w dating simie to kwestia działania z góry przyjętych zasad rządzących się w danym programie, a w rzeczywistości tak to nie działa. Ktoś jeszcze może uwierzyć (i wcale mnie to nie zdziwi), że w taki, a nie inny sposób podrywa się dziewczyny. Srogo się zawiedzie, a nic tak bardzo nie boli jak szeroko pojęta porażka. Nadinterpretacja fabuły gry to kolejna rzecz, która jest bardzo osobliwa i może zdać egzamin w przypadku osoby, która chce wyjść z tego bagna, ale znów może zdziałać wielkie szkody vide interpretacja fabuły Disciples II - "wszyscy jesteśmy tylko narzędziami w rękach bogów, a nasz los ważny nie jest". I już mamy kłopot.

Ale żeby było jasne - ta czerń i biel w przypadku gier jako środka wspomagającego tyczy się także i książek i filmów i wszystkiego co można sobie wyobrazić. Także i innych ludzi.

Sam znam kilka (!) osób, które wolały uciec od ciężaru świata rzeczywistego do miejsc, które czynią z nich kogoś innego, ważnego, może nawet takiego, który ma ogromny wpływ na wydarzenia. Jednak te wydarzenia w grach są nieistotne, więc przy tak młodej i - często z racji wieku - chłonnej publice wstrzymał bym się z wnioskami, że gry pomogą, że pomóc mogą. Prędzej postawiłbym na sport, bo "w zdrowym ciele zdrowy duch", a gry traktował dokładnie tak jak - moim zdaniem - powinno się traktować, czyli jak zabawki.

PS

W starym systemie szkolnym wcale nie było łatwiej. Siedmiolatkowie spotykali się z czternastolatkami. Resztę można sobie dopowiedzieć ;-)

06.08.2014 22:29
Nolifer
odpowiedz
Nolifer
118
The Highest

Dobra robota Jordan materiał bardzo mi się podobał - co nie zmienia faktu, że ja takich problemów nie miałem, co nie znaczy, że gry MMORPG nie pozwoliły mi zawrzeć nowych, ciekawych znajomości. Do dzisiaj utrzymuje kontakt ze znajomymi z całej Polski, jak tylko 6-7 lat temu grało się bardzo dużo w Runescape. :)

07.11.2014 17:54
odpowiedz
premium633178
2
Junior

dobrymi gierkami podejmującymi temat depresji i może ogólniej choroby psychicznej są gry przygodowe Remigiusza Michalskiego (oczywiście niejapońskie) :
the cat lady i downfall
to takie bardziej ambitne dzieła i mogą raczej zdołować ale pozostają na długo w pamięci.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
więcej

Popularne na tvgry.pl

Najlepsza gra, w której budujesz Polskę
12:35
18680189

Najlepsza gra, w której budujesz Polskę

301 465 wyświetleń 12 lipca 2019

Sekrety gier, których nikt nie miał odkryć
9:27
13147227

Sekrety gier, których nikt nie miał odkryć

4 688 wyświetleń 15 lipca 2019

Psychologiczne pułapki, w które wpada każdy gracz
14:25
12535170

Psychologiczne pułapki, w które wpada każdy gracz

202 763 wyświetlenia 12 lipca 2019

Jak cheaterzy hakują ściany w grach
8:18
12226255

Jak cheaterzy hakują ściany w grach

241 389 wyświetleń 9 lipca 2019